RSS
 

35. Kiedy upływały terminy zasiedzeń?

08 sie

Osoby mające styczność z toczącymi się sprawami sądowymi o wydanie nieruchomości oraz zasiedzenie nieruchomości na obszarze M.st. Warszawa – przekazały mi od pewnego czasu niepotwierdzone informacje, że zapadły orzeczenia odzwierciedlające kolejną z tez – postawionych w rozważaniach początkowej części niniejszego serwisu.

Informacje te zdają się potwierdzać obecnie doniesienia prasowe. Jednym z nich wydaje się być artykuł Mariusza Jałoszewskiego w Gazecie Wyborczej z dnia 31.08.2006 r. pt. SĄDY DAJĄ NADZIEJĘ RUGOWANYM, w którym napisano – m.in:

„Warszawiacy mogą skutecznie bronić się przed rugami warszawskimi. Sąd wydał już kilka wyroków, dzięki którym ratusz nie zabierze im domów i działek.
To bardzo dobra wiadomość dla setek mieszkańców, których dosięgła ubiegłoroczna akcja rugów warszawskich. Szybko rozchodzi się pocztą pantoflową. – Znam jeden wyrok sądu rejonowego dla Mokotowa, który zrobił karierę – mówi adwokat (…). Dodaje, że takie wyroki mogą pomóc w procesach z miastem.
Przypomnijmy – ratusz rok temu chciał zapobiec przejęciom przez zasiedzenie kilku tysięcy działek. Chodzi nie tylko o wielohektarowe grunty, ale również małe skrawki ziemi, nawet po kilka metrów kwadratowych. Od lat zajmują je mieszkańcy – m.in. stoją na nich domy ich dziadków czy firmy. Sęk w tym, że do dziś nie mają uregulowanych praw do nieruchomości.
(…)
Po roku sądowych potyczek sąd nagrodził opór rugowanych, np. małżeństwa D. z Mokotowa. I przyznał im własność dotąd gminnej działki. NAJWAŻNIEJSZA W TEJ SPRAWIE JEST DATA ZASIEDZENIA – 28 MAJA 2005 R.
(…)
Ratusz sporo pozwów o zwrot działek wysłał bowiem już po tej dacie, bo liczył, że o zasiedzenie na gruntach gminnych będzie można się starać dopiero od października.
Pełnomocnik miasta ds. zasiedzeń Zbysław Suchożebrski jest jednak spokojny. Takich niekorzystnych dla nas wyroków jest tylko kilka. Będziemy się od nich odwoływać.

Jak dotąd z 450 spraw na Mokotowie ratusz przegrał 50 (były m.in. braki w dokumentacji), a wygrał 40.”

—— NOTKA REDAKCYJNA
W tekście pominięto fragment artykułu zawierający zwroty nazbyt ocenne, które nie miały wiele wspólnego z bezstronnym i obiektywnym relacjonowanie faktów.

Na uwagę szczególną uwagę zasługuje ujawniona w cytowanym artykule data zasiedzenia nieruchomości przyjęta przez Sąd.

— Odzwierciedla ona bowiem TEZĘ 5, wyartykułowaną w pkt. 17 niniejszego serwisu.

Tytułem przypomnienia, należy wskazać, że zgodnie z tą tezą postawioną przeze mnie w grudniu 2005 roku – zwracałem uwagę, że możliwa jest interpretacji iż terminy zasiedzeń w przypadku nieruchomości stanowiących aktualnie własność M.st. Warszawa upływały nie (jak początkowo donosiła prasa) z dniem 1 PAŹDZIERNIKA 2005 r., lecz z dniem 27 MAJA 2005 r.
————–

ZASTRZEŻENIE AUTORA:
Orzeczenie te, jak oświadczają przedstawiciele Miasta st. Warszawy zapewne zostanie zaskarżone. Dotyczy ono bowiem kwestii prawnej, która ma zbyt duże znaczenie dla Miasta. Nie można wykluczyć, że w niedalekiej przyszłości zajmie się nią Sądu Najwyższego, który rozstrzygnie – jaką z dwóch możliwych interpretacji przepisów należy uznać za właściwą [por. wpis 22 i 11].

Z tego powodu na razie wskazane jest zaniechanie ostrożności, przy wypowiadaniu przesądzających ocen prawnych.

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. wgr1

    5 września 2006 o 12:39

    GAZETA WYBORCZA artykuł
    Sąd dał nadzieję rugowanym
    Mariusz Jałoszewski 2006-08-31, ostatnia aktualizacja 2006-08-30 22:38:29.0

    Warszawiacy mogą skutecznie bronić się przed rugami warszawskimi. Sąd wydał już kilka wyroków, dzięki którym ratusz nie zabierze im domów i działek.

    To bardzo dobra wiadomość dla setek mieszkańców, których dosięgła ubiegłoroczna akcja rugów warszawskich. Szybko rozchodzi się pocztą pantoflową. – Znam jeden wyrok sądu rejonowego dla Mokotowa, który zrobił karierę – mówi adwokat Andrzej Kacprzycki. Dodaje, że takie wyroki mogą pomóc w procesach z miastem.

    Przypomnijmy – ratusz rok temu chciał zapobiec przejęciom przez zasiedzenie kilku tysięcy działek. Chodzi nie tylko o wielohektarowe grunty, ale również małe skrawki ziemi, nawet po kilka metrów kwadratowych. Od lat zajmują je mieszkańcy – m.in. stoją na nich domy ich dziadków czy firmy. Sęk w tym, że do dziś nie mają uregulowanych praw do nieruchomości.

    Rok temu dzięki zmianom w prawie mogli wystąpić o nabycie prawa własności przez zasiedzenie. Żeby to zablokować, ratusz wymyślił akcję rugów warszawskich. Straszył ludzi eksmisjami. Część zgodziła się na dzierżawy. Niepokornych – ok. 2 tys. – pozwano do sądu, żądając zwrotu działek. Ratusz tłumaczył, że grunty mogły być łatwym łupem dla oszustów. Niestety, akcja uderzyła w sporą grupę byłych właścicieli nieruchomości, których ograbił po wojnie dekret Bieruta. Ludzie szydzili, że PiS-owska ekipa nadal korzysta z dekretu komunisty.

    Po roku sądowych potyczek sąd nagrodził opór rugowanych, np. małżeństwa D. z Mokotowa. I przyznał im własność dotąd gminnej działki. Najważniejsza w tej sprawie jest data zasiedzenia – 28 maja 2005 r. Oznacza to, że akcja rugów co do części działek może okazać się klapą. Ratusz sporo pozwów o zwrot działek wysłał bowiem już po tej dacie, bo liczył, że o zasiedzenie na gruntach gminnych będzie można się starać dopiero od października. Pełnomocnik miasta ds. zasiedzeń Zbysław Suchożebrski jest jednak spokojny. – Takich niekorzystnych dla nas wyroków jest tylko kilka. Będziemy się od nich odwoływać.

    Jak dotąd z 450 spraw na Mokotowie ratusz przegrał 50 (były m.in. braki w dokumentacji), a wygrał 40.

    Mariusz Jałoszewski

    PS.Od wgr1:(/b> bohaterka artykułu uzyskała korzystny wyrok sądu z majowym terminem zasiedzenia bez pomocy adwokata

     
  2. Jerzy Owczarek

    5 września 2006 o 16:27

    P.S. – Od Autora: Cieszy mnie to postanowienie [nie wyrok - gwoli ścisłości].
    Tym bardziej, że odzwierciedla tezy wyartykułowane przeze mnie już kilka miesięcy temu na łamach niniejszego serwisu.

    To symptom, że być może w Sądach kształtuje się określona linia orzecznicza dotycząca zasiedzeń na obszarze dekretowym. Linię tę wymyślił nie kto inny, jak prawnicy rzetelnie wykonujący swoje rzemiosło.

    Dlatego nie do końca rozumiem sens końcowego wtrącenia, co braku pomocy adwokata. Jestem prawnikiem i nie wstydzę się tego, że z poczucia przyzwoitości wobec przedwojennych rodzin warszawskich nieraz bardzo doświadczonych przez Los założyłem niniejszy serwis, aby zawartymi w nim informacjami pomóc pozwanym dekretowcom. Informacje te, jak czas i kilka postępowań pokazał, były rzetelne.

    Myślę, że kiedyś spotkam osoby, które właściwie ocenią i docenią moje postępowanie. Nie liczę, że będzie ich wiele, gdyż w dzisiejszych czasach rzadko kieruje się w codziennym życiu takimi elementarnymi wartościami – jak: umiarkowanie w sądach, honor i poczucie zwykłej przyzwoitości wobec innych osób. A tylko one pozwalają wznieść się nad własne ambicje i partykularne cele, które wykluczają rzeczową i konstruktywną dyskusję – niezbędną dla rozwiązania każdego złożonego problemu społecznego.

    To wszystko, co mam do powiedzenia w odniesieniu do zawartej na marginesie przekazu uwagi – drogi Panie Wojtku.

    Reszta, niech pozostanie milczeniem. Nadużywanie słów – pozostawmy zaś politykom … ;)