RSS
 

28. Nie musimy wygrywać, chcemy to skończyć (e)

12 lut

Państwo Z. i D. – w związku ze zbliżającym się terminem rozprawy o wydanie nieruchomości – zwrócili się do mnie [w połowie roku] z prośbą o zapoznanie się z ich sprawą. Nobliwe osoby z daleko idącą powściągliwością podchodzące do całej sprawy, choć nie kryjące, że w ich ocenie wszczęcie procesu było po prostu niepotrzebne. Okazali się być współwłaścicielami położonego w jednej z północnych dzielnic miasta domu mieszkalnego, w którym wyodrębnione zostały samodzielne lokale mieszkalne. Budynek ten był „zawieszony w powietrzu”, zgodnie z art. 5 dekretu warszawskiego, gdyż wniosek zgłoszony w trybie art. 7 tego dekretu czekał nadal na rozpoznanie. Pozew o wydanie gruntu stanowiącego własność Miasta, na którym budynek się znajdował, był bardzo lakoniczny. Zawierał oznaczenie numeru działki, przywołanie art. 1 dekretu warszawskiego, i ani słowa, o istnieniu tegoż budynku.
Nawet, jako laicy zgodzili się z moją tezą, że w tym wypadku służby prawne Miasta nie wzięły pod uwagę daleko idącej specyfiki stanu prawnego nieruchomości. Bo niby, jak właściciel budynku może oddać komuś innemu grunt, na którym ten budynek się znajduje?
W trakcie dalszej dyskusji moi rozmówcy stwierdzili, że chcą tylko zakończenia postępowania administracyjnego i przyznania użytkowanie wieczystego względem spornego gruntu. Nawet jeśli bowiem ich pozwanie ich było nie do końca zasadne, w związku z czym uzasadnione mogłoby być zgłoszenie żądania oddalenia powództwa i obciążenia kosztami Miasta, to przecież z rożnych powodów mogłoby to odwlec wydanie na ich rzecz korzystnej decyzji.

Jeśli nawet administracja popełnia błędy, to obywatel nimi dotknięty – musi często wykazywać się większym rozsądkiem.

Postępowanie o wydanie nieruchomości zostało zawieszone.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz