RSS
 

Archiwum - Luty, 2006

29. A niby skąd mamy mieć dokumenty? (e)

12 lut

Pani J. zwróciła się do mnie z prośbą, o krótkie spotkanie dotyczące procesu o wydanie nieruchomości, w którym była pozwana. Nieruchomość okazała się być położona na terenie jednej z byłych osad włościańskich – znajdujących się już w przedwojennych granicach Miasta. Okolica, choć zaniedbana pod względem infrastruktury, pozostała prześlicznie skąpana w zieleni pól i ogrodów. Moja rozmówczyni była dobrze przygotowana merytorycznie do rozmowy, i z rozwagą słuchała moich uwag. Rodzina mieszkała na tym terenie na długo przed II Wojną Światową. Został zgłaszany wniosek w trybie art. 214 ustawy o gospodarce nieruchomościami –, lecz pozostaje nierozpoznany. Zasadniczym problem okazał się być – brak dokumentów potwierdzających tytuł własności do nieruchomości z minionego okresu. Być może uległy zniszczeniu w czasie wojny, być może nigdy nie istniały w formie prawem przewidzianej. Księga hipoteczna dla przedmiotowej nieruchomości nie zachowała się, być może nigdy jej nie było.
Problemy typowe w skali całej „Kongresówki” w przypadku obszarów po-włościańskich. Na innych jednak obszarach problemy takie rozwiązywano od lat w drodze zasiedzeń, potem także w oparciu o przepisy ustawy z dnia 26.10.1971 r. o uregulowania własności gospodarstw rolnych (Dz. U. Nr 27, poz. 250). Na terenie działania dekretu warszawskiego, gdzie wszystkie tereny stanowiły przez dziesięciolecia własność państwową, zarówno zasiedzenie nieruchomości, jak stosowanie przepisów ustawy z dnia 26.10.1971 r. było przez te lata wykluczone.
Ludzie z terenów włościańskich na terenie dekretowym – znaleźli się w swoistej pułapce bez wyjścia. Przez lata część wyprowadziła się „do bloków”, część została – bo nie chciała, a potem nie miała dokąd. Mieszkają od dziesięcioleci – 80, 70 może czasem nawet 100 lat. Teraz zostali pozwani na początku 2005 roku, nim „nowe” terminy zasiedzeń zdążyły upłynąć.
- Proszę Pana co złego zrobiliśmy? Dokąd mamy niby iść, w cztery rodziny z małymi dziećmi? Co zrobić, aby zostawili nas w spokoju? – pyta rozmówczyni.
- Trzeba szukać jakiegoś rozwiązania, proszę Pani. – odpowiadam, szukając w myślach nietypowego rozwiązania.
- Gdyby to było możliwe. – podsumowała z powątpiewaniem.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

28. Nie musimy wygrywać, chcemy to skończyć (e)

12 lut

Państwo Z. i D. – w związku ze zbliżającym się terminem rozprawy o wydanie nieruchomości – zwrócili się do mnie [w połowie roku] z prośbą o zapoznanie się z ich sprawą. Nobliwe osoby z daleko idącą powściągliwością podchodzące do całej sprawy, choć nie kryjące, że w ich ocenie wszczęcie procesu było po prostu niepotrzebne. Okazali się być współwłaścicielami położonego w jednej z północnych dzielnic miasta domu mieszkalnego, w którym wyodrębnione zostały samodzielne lokale mieszkalne. Budynek ten był „zawieszony w powietrzu”, zgodnie z art. 5 dekretu warszawskiego, gdyż wniosek zgłoszony w trybie art. 7 tego dekretu czekał nadal na rozpoznanie. Pozew o wydanie gruntu stanowiącego własność Miasta, na którym budynek się znajdował, był bardzo lakoniczny. Zawierał oznaczenie numeru działki, przywołanie art. 1 dekretu warszawskiego, i ani słowa, o istnieniu tegoż budynku.
Nawet, jako laicy zgodzili się z moją tezą, że w tym wypadku służby prawne Miasta nie wzięły pod uwagę daleko idącej specyfiki stanu prawnego nieruchomości. Bo niby, jak właściciel budynku może oddać komuś innemu grunt, na którym ten budynek się znajduje?
W trakcie dalszej dyskusji moi rozmówcy stwierdzili, że chcą tylko zakończenia postępowania administracyjnego i przyznania użytkowanie wieczystego względem spornego gruntu. Nawet jeśli bowiem ich pozwanie ich było nie do końca zasadne, w związku z czym uzasadnione mogłoby być zgłoszenie żądania oddalenia powództwa i obciążenia kosztami Miasta, to przecież z rożnych powodów mogłoby to odwlec wydanie na ich rzecz korzystnej decyzji.

Jeśli nawet administracja popełnia błędy, to obywatel nimi dotknięty – musi często wykazywać się większym rozsądkiem.

Postępowanie o wydanie nieruchomości zostało zawieszone.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

27. Chcemy zachować tylko to co nasze (e)

12 lut

Jeden z czytelników niniejszego serwisu opisał też inną – zasłyszaną w holu Sądu Okręgowego w Warszawie – historię:

”Starsze małżeństwo. On pokazuje pismo z Koszykowej o sytuacji prawnej nieruchomości. W 1950 roku złożony wniosek o przywrócenie terminu do złożenia wniosku „dekretowego” – pozostał nie rozpatrzony. Wyjaśnia, że mieszka w domku zbudowanym przed wojną przez rodziców. Ojciec zginął na posterunku na Ukrainie w 1939, gdy wkroczyła Armia Czerwona. Grobu nadal szukają. Pokazuje mi pismo od Stowarzyszenia Więźniów Politycznych. W 1953 roku zaliczył stalinowskie więzienie. Teraz myślał że będzie mógł zasiedzieć rodzinną własność. Pozew gminy o wydanie nieruchomości niweczy zamysł.”

————- UWAGA NA MARGINESIE:
To istotnie przykra historia. Tego typu sprawy są szczególnie przykre, gdy dotykają osób wiekowych – nie zawsze mających dość sił, aby dochodzić swoich racji. Osobiście jednak widzę pewne szanse pozytywnego zakończenia tej sprawy:
1/ Wniosek o przywrócenie terminu – nie może być pozytywnie rozpoznany. Niemniej jednak, o ile nie został dotychczas rozpoznany merytorycznie. Przy dobrej woli administracji mógłby zostać uznany za wniosek o zwrot nieruchomości w trybie art. 214 ust. 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Jest to być może nieco naciągana interpretacja, ale w pewnych wypadkach orzecznictwo sądowe nie wykluczało dopuszczalności jej stosowania. Np. dopuszczono możliwość rozpatrywania wniosków zgłoszonych na podstawie uchwały samoistnej RM z 1965 r. – w oparciu o art. 214 ustawy o gospodarce gruntami.
Na rzecz takiego stanowiska może zresztą przemawiać to, że wniosek o przywrócenie terminu nie został rozpoznany (jeśli tak było w istocie). Czekając na jego rozpoznanie obywatel – mógł nie zgłosić kolejnych wniosków w latach 60-tych i 80-tych, z powołaniem się na późniejsze przepisy.

2/ Otwarta jest też możliwość skorzystania przez zainteresowanych z roszczenia przewidzianego w art. 207 ustawy o gospodarce nieruchomościami. Nie jest ono „roszczeniem dekretowym”, ale wydaje się, że w tej sprawie zostały spełnione przesłanki w nim przewidziane.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

26. Jest Komisarz – będzie podjęcie postępowań (info)

12 lut

„W dniu 9.02.2006 r. – został powołany na Komisarza m.st. Warszawy Mirosław Kochalski.
Tym samym w nawiązaniu do poprzedniego wpisu z dnia 7.02.2006 r. – należy stwierdzić, że ustała przyczyna zawieszenia postępowania, jeśli zostało ono uprzednio zawieszone na podstawie art. 174 par. 1 pkt. 2 k.p.c. Zgodnie z dyspozycją art. 180 par. 1 k.p.c., Sądy powinny w takich wypadkach w najbliższym czasie Z URZĘDU wydać postanowienia o podjęciu postępowania w sprawie, i podjąć dalsze czynności procesowe.

Myślę jednak, że o ile zainteresowani dysponują konkretnymi zarzutami umożliwiającymi im zwalczanie powództwa Miasta st. Warszawy i wnieśli już o jego oddalenie, a postanowienie o zawieszeniu postępowania się uprawomocniło – to można potencjalnie wnieść pismo procesowe o podjęcie dalszych czynności.”

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

25. Zawieszenie procesów wobec zmiany Władz (info)

07 lut

„W coraz większej ilości spraw o wydanie nieruchomości wszczętych przez Gminę m.st. Warszawy, Sądy Okręgowe je rozpatrujące zawieszają postępowania. Dziś też zapadło kilka takich rozstrzygnięć przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga.

Jednocześnie pragnę zdementować nieścisłość – jaką zawierają wyrażane obiegowo opinie, że przyczyną powyższych rozstrzygnięć jest „wygaśnięcie” pełnomocnictw procesowych – udzielonych radcom prawnym reprezentującym Gminę. Takie oceny, z którymi spotkałem się przysługując się dyskusjom następców prawnych byłych właścicieli nieruchomości warszawskich i osób z nimi sympatyzujących, nie znajdują podstaw prawnych. Pełnomocnictwa procesowe nie wygasają bowiem, w wypadku zmian w składzie organów osoby prawnej, w imieniu której zostały one udzielone. Pełnomocnictwa procesowe udzielone na rzecz radców prawnych reprezentujących Gminę m.st. Warszawy były i są co do zasady ważne.

Podstawą zawieszeń jest w rzeczywistości art. 174 par. 1 pkt. 2 k.p.c., zgodnie z którym: „Sąd ZAWIESZA (obligatoryjnie) postępowanie z urzędu – jeżeli w składzie organów jednostki organizacyjnej będącej stroną zachodzą braki uniemożliwiające jej działanie.”

Motywem zawieszenia jest zatem nie tyle fakt wygaśnięcia pełnomocnictw procesowych do reprezentowania Gminy, lecz poważne wątpliwości co do tego, czy w związku z niewyznaczeniem zarządcy stolicy – zgodnie z obowiązującymi przepisami, nie została spełniona dyspozycja powyższego przepisu. Sądy nie mogą lekceważyć powyższej kwestii, gdyż potencjalnie mogłoby to stanowić podstawę do formułowania pod ich adresem zarzutów wadliwego przeprowadzenia postępowania. Dlatego też po rozważeniu okoliczności każdej sprawy i udzieleniu pozytywnej odpowiedzi na tak postawione pytanie – wydają zazwyczaj postanowienia o zawieszeniu postępowań.

Postępowania są zatem zawieszane z innych przyczyn i na innej podstawie prawnej niż wnioskowana przez pełnomocników M.st. Warszawy.”

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

24. Przecież mieliśmy pozytywną decyzję (e)

03 lut

Jeden z czytelników niniejszego serwisu opisał następującą historię:

„W holu Sądu Okręgowego w oczekiwaniu na przyjazd Sędziny (spóźniła się z powodów opadów śniegu, stąd opóźnienia na wokandzie )rozmawiałem z innymi rodzinami pozwanymi o wydanie nieruchomości.
(…)
Pani K. reprezentowana przez adwokata nie kryje wzburzenia: „przecież mogli wezwać do urzędu i wyjaśnić, co należy zrobić”. Jej adwokat mówi :”decyzją Prezydium Rady Narodowej przyznano prawo wieczystego użytkowania do całości nieruchomości dekretowej, ale rodzina wówczas nie ujawniła tego faktu w księdze wieczystej . Bo kto w tych czasach, o tym myślał”
Ale to nie przeszkodziło radcy prawnemu urzędu gminy wysłać pozwu do Sądu.”

———- UWAGA NA MARGINESIE:

W tej historii jest jedna niejasność. O ile się nie mylę – praktyka realizacji dekretu warszawskiego polegała na tym, że decyzja o przyznaniu użytkowania wieczystego do danej nieruchomości – poprzedzała zawarcie w formie aktu notarialnego stosownej umowy w tym względzie. W tamtym okresie Państwowe Biura Notarialne prowadziły także księgi wieczyste, z czym wiązało się automatycznie założenie księgi wieczystej. Pojawia się zatem pytanie – dlaczego taka umowa nie została zawarta? Można postawić też pytanie: czy w tym wypadku wpis prawa użytkowania wieczystego do księgi wieczystej nie ma konstytutywnego (prawotwórczego) charakteru, tj. dane prawo powstaje dopiero w momencie wpisu do księgi wieczystej?
Niezależnie od powyższych pytań retorycznych, takie przypadki wyraźnie ujawniały – braki w usystematyzowaniu dokumentacji właścicielskiej Miasta, bądź zaniedbania jego służb w wyjaśnianiu okoliczności konkretnych spraw.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

23. Historie „dekretem pisane”

01 lut

Duża ilość sporów sądowych – zainicjowanych falą pozwów o wydanie nieruchomości złożonych w 2005 roku do sądów przez służby prawne M.st. Warszawa, było zjawiskiem społeczny o poważnym ciężarze gatunkowym. Jego rozmiary ze względu na cele niniejszego serwisu czyniło uzasadnionym dokonanie pewnych uogólnień, gdyż w innym wypadku niemożliwe byłoby postawienie określonych tez i wniosków użytecznych dla możliwie szeregu kręgu potencjalnych czytelników.
Nie należy jednak zapominać, że wiele z tych spraw dotknęło bezpośrednio konkretnych osób, członków przedwojennych rodzin warszawskich, które wniosły nieoceniony wkład w chlubną historię stolicy. Osoby te często postrzegały skierowanie powództw przeciwko nim, jako kolejną próbę pozbawienia ich rodzinnego majątku, z którego władania nie zostali oni wyrzuci na przestrzeni ostatniego półwiecza nawet po wejściu w życie dekretu warszawskiego.
Sprawy sądowe z udziałem byłych właścicieli nieruchomości warszawskich ujawniały niespotykaną wprost mozaikę stanów faktycznych i ludzkich losów, ujawniając przy tym wiele negatywnych skutków, jakie na przestrzeni lat wywarły na życie Miasta i jego mieszkańców przepisy dekretu warszawskiego oraz niefortunna praktyka ich realizacji.

Na przestrzeni ostatnich miesięcy miałem przyjemność poznać wiele takich osób. Myślę zatem, że wskazane wydaje się ogólne przedstawienie kilku takich historii – w formie małych esejów.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii